Mocna dawka humoru i ważne międzyludzkie sprawy, czyli prawdziwa czarna komedia. Dwa akty rozpięte na wielu emocjach – blisko życia, ludzkich ułomności, codziennych śmiesznostek i niespełnionych tęsknot.

On i ona we własnej sypialni… Ale spokojnie, obejdzie się bez ekscesów, przecież to stare dobre małżeństwo. Rutyna, czasem znudzenie i zrzędzenie, dużo zaufania i szacunku, a do tego sporo wykrętów i szukania dziury w całym. Tempo akcji staje się zawrotne, gdy do sypialni tych dwojga wpada przez balkon cuchnący bezdomny.

Reżyser /Dariusz Taraszkiewicz/ zabiera nas – niczego niespodziewających się po dojrzałym małżeństwie i bezdomnym – w dziką podróż kolejką górską. Powolne, chwilami wręcz nudne, wspinanie się w górę, każdorazowo kończy się jednak szaleńczą jazdą w dół. Dodatkowych smaczków dostarcza język dramatu w świetnym, niezwykle „malowniczym” tłumaczeniu Mirosława Połatyńskiego. Ranny Ptaszek skłania do refleksji, co warto jest w życiu traktować ze śmiertelną powagą, a co z przymrużeniem oka; lub też: czy lepiej to robić samemu, czy jednak w parze…
„Ranny ptaszek” wzruszał do łez prapremierową widownię w Londynie, bawił teatromanów w Montrealu i Vancouver. Sztuka nagradzanej kanadyjskiej dramatopisarki i reżyserki filmowej, Colleen Murphy, nareszcie do obejrzenia w Polsce!

W obsadzie Barbara Bursztynowicz, aktorka teatralna i filmowa, od wielu lat oglądana przez telewidzów w roli Elżbiety Chojnickiej w „Klanie”. Partnerują jej zamiennie: Leon Charewicz, aktor Teatru Współczesnego w Warszawie, niezapomniany aptekarz z serialu „Ranczo”, oraz Wojciech Wysocki, aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, sceptyczny doktor Wezół z serialu „Ranczo”. W rolę nieproszonego gościa wciela się Tomasz Ciachorowski, aktor młodszego pokolenia znany m.in. z seriali: „Barwy Szczęścia”, „M jak Miłość”, „Na dobre i na złe”.

„Ranny ptaszek” jest komedią, która śmieszy bez wymuszania rechotu i wzrusza bez sentymentalizmu, a na koniec zostawia widzów w poczuciu mile i z sensem spędzonego wieczoru.

Komedia terapeutyczna – komedia małżeńska, którą powinni zobaczyć wszyscy ci, którzy są, byli lub planują „bycie razem”.

Terapia – to oddziaływanie na człowieka za pomocą leków lub bez użycia farmaceutyków w celu przywracania zdrowia fizycznego lub psychicznego. Szanowni Państwo, wyrzucamy tabletki, syropy i maści, a w zamian aplikujemy Wam troje znakomitych aktorów, błyskotliwy tekst i zaskakującą inscenizację.

Zamiast do gabinetu – zapraszamy do teatru!

Joanna – egzystencjalna zapaśniczka, kobieta z pretensją, Valentin – nadwrażliwy choleryk rozwiązujący problemy za pomocą piły tarczowej czyli państwo Dorek – doświadczone małżeństwo, które postanawia się rozstać. Przed ostateczną decyzją wybierają się jednak do wybitnego psychoterapeuty, tym samym dając sobie ostatnią szansę.

Czy za pomocą tradycyjnych metod i ćwiczeń uda się wybitnemu
specjaliście pojednać parę, której jedynym punktem wspólnym jest urządzanie sobie piekła? Gdzie jest granica wytrzymałości psychoterapeutycznego profesjonalizmu?

Kto tu jest wariatem: pacjent czy prowadzący terapię?

Co takiego może zrodzić się kilkadziesiąt metrów pod wodą?

Bodo-musical to muzyczne przedstawienie, które wykorzystuje fakty biograficzne jednego z
najpopularniejszych gwiazd okresu międzywojnia. W stworzonym przez Danutę i Lecha Kujawińskich
oraz Dariusza Taraszkiewicza scenariuszu można odszukać przede wszystkim najpopularniejsze piosenki
z repertuaru Bodo. Zamiarem autorów było pokazanie również słabszych stron bycia „celebrytą” w
okresie okresu dwudziestolecia międzywojennego. W spektaklu zawarte jest rozwiązanie zagadki
tajemniczej śmierci artysty. Eugeniusza Bodo zagra Dariusz Kordek, aktor z artystycznym życiorysem
przypominającym losy pierwowzoru (teatr, musical, film). Obok niego sześcioro utalentowanych
tancerzy, którzy wystąpią w choreografii Agnieszki Brańskiej, zaśpiewają i wykonują zadania aktorskie.
- Chciałbym, żeby poza dostarczeniem rozrywki, nasz spektakl niósł przestrogę - nigdy nie wiemy, co
czeka nas jutro. Dbajmy i doceniajmy „dziś”, i jeżeli jest ono spokojne, za wszelką cenę próbujmy ten
stan utrzymać – dodaje Taraszkiewicz.

Ogólnopolska prapremiera odbyła się 13 lutego 2016 roku w rawickim Domu Kultury.
Główną rolę w przedstawianiu zagrał Dariusz Kordek znany z ról w filmach m.in. Młode wilki, Sztos,
Poranek Kojota czy 1920 Bitwa warszawska. Na małym ekranie aktor wystąpił m. in. w Lekarzach,
Prawie Agaty, Komisarz Alex czy Na dobre i na złe. – Udało nam się zaangażować pierwszoplanowych
aktorów, z czego się bardzo cieszę. Jako dyrektor Domu Kultury w mieście, które jest stosunkowo
niewielkie do Warszawy, Wrocławia czy Poznania, wziąłem sobie za cel pokazanie, że takie miasta jak
Rawicz mają ogromny potencjał kulturalny i mogą zrobić rzeczy nie tylko regionalne, ale i ogólnopolskie.
Stąd decyzja, że Dom Kultury będzie producentem musicalu, który, mam nadzieję, będzie cieszył się
popularnością na scenach w wielu polskich miastach - mówi Dariusz Taraszkiewicz, dyrektor Domu
Kultury w Rawiczu, aktor i reżyser, spod którego ręki wyszły takie spektakle teatralne jak „Oskar i Pani
Róża” w Teatrze ARKA we Wrocławiu, „Listy miłosne” w Teatrze radiowym, „Zamknięty świat” w
warszawskim Teatrze Kamienica czy „Pippi” musical w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Taraszkiewicz
zagrał także kilkadziesiąt ról teatralnych i kilka filmowych.

Monodram w wykonaniu Piotra Bigory, reż. Dariusz Taraszkiewicz, muz. Krzysztof Matysiak. Spektakl
łączy słowo, dźwięk, ruch. Przedstawienie traktujące o muzyce, ale bez muzyki. To świat dźwięków
przetworzonych, spreparowanych, tworzonych „na żywo” w trakcie spektaklu , które dialogują z jednym
z głównych bohaterów - przywołują wspomnienia. Stają się pretekstem do snucia opowieści o spotkaniu i
życiu dwóch ludzi. Opowieści, która w naszym przedstawieniu, nie ma określenia w czasie, mimo że w
tekście padają konkretne daty. Problem Novecenta dotyczy każdego z nas i w każdym momencie życia.
Wszyscy mamy swój „parowiec Virginian” – świat, gdzie się chronimy. Brak jest w naszym spektaklu
konkretnej czasoprzestrzeni. Wszystko dzieje się na pustej scenie, bez rekwizytów. Jedynym sprzętem
jest skrzynia, na której siedzi jeden z bohaterów. Snuje on opowieść o swoim największym przyjacielu –
wspaniałym muzyku – drugiej wiodącej w spektaklu postaci. Jednocześnie próbuje dokonać rozliczenia z
własnym życiem. Spojrzeć na siebie przez pryzmat wydarzeń z przeszłości. To także próba zmierzenia się
z własnymi lękami, słabościami. Każdy ma swój świat, gdzie się chroni, który niechętnie opuszcza.
Dotyczyć to może każdego twórcy, który ucieka do swojej pracowni, teatru, studia, ale także każdego
innego człowieka. Bo tam czujemy się najlepiej, najbezpieczniej. To jest nasz intymny, własny świat,
który nas ratuje. W którym chcemy zostać do końca, bez względu na konsekwencje. Bo tylko tam
możemy opanować lęki, strachy, obsesje, które nas dręczą. Tylko tam możemy być do końca sobą. To
również opowieść o wolności, możliwości dokonywania wyborów. Próba spojrzenia na życie z kilku
perspektyw. Każda z nich daje inny ogląd rzeczywistości. Czy prawdziwy? Trudno jednoznacznie ocenić.
Jest to spektakl o sztuce - czym jest dla każdego z nas? Ratunkiem, czy katastrofą? To opowieść o tym,
jaką cenę płaci się za bycie artystą. O tym jak trudno wyrwać się z własnych lęków, słabości. Jak chętnie
uciekamy na swój „parowiec Virginian”, by się tam schronić przed nieprzewidywalnością losu. Czy w
ogóle można przed tym uciec? Czy można uciec przed przeznaczeniem? Czy to, co robimy, nasze pasje są
wybawieniem, czy zatraceniem? Jak często jesteśmy bezradni w obliczu zagrożenia? Co zrobić z tym co
nieosiągalne, co przemija? Próbować za wszelką cenę zatrzymać, choćby w pamięci, w sercu, czy
pozwolić odejść?